20110914_02
Środa, 14 września 2011 Kategoria Praca
| Km: | 10.51 | Km teren: | 4.00 | Czas: | 00:52 | km/h: | 12.13 |
| Pr. maks.: | 39.60 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 203kcal | Podjazdy: | 131m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wczorajszy powrót z pracy dodał mi fantazji i dzisiaj poszedłem na całość. Zamiast najkrótszą trasą wróciłem przez Nowe Miasto i Rusinów. Dwa raz dłuższa trasa i spory kawałek w terenie.
Wymyślając sobie w głowie trasą martwiłem się o podjazdy - do Nowego Miasta i z Rusinowa do Kozic. I owszem - było ciężko. Ale najgorszy był przejazd niby asfaltówką z Kozic na Poniatów. Normalnie nie wiem jak moje semislicki to przeżyły. Pełno ostrych kamieni, resztek asfaltu, dziury i wyboje. Na tych oponach jeździć tędy to szaleństwo.
Aha! I jak panisko przejechałem sobie przez wałbrzyski rynek, który tym się na korzyść różni od wrocławskiego, że zakaz ruchu nie obowiązuje tu rowerów...
Wymyślając sobie w głowie trasą martwiłem się o podjazdy - do Nowego Miasta i z Rusinowa do Kozic. I owszem - było ciężko. Ale najgorszy był przejazd niby asfaltówką z Kozic na Poniatów. Normalnie nie wiem jak moje semislicki to przeżyły. Pełno ostrych kamieni, resztek asfaltu, dziury i wyboje. Na tych oponach jeździć tędy to szaleństwo.
Aha! I jak panisko przejechałem sobie przez wałbrzyski rynek, który tym się na korzyść różni od wrocławskiego, że zakaz ruchu nie obowiązuje tu rowerów...





