Wpisy archiwalne w miesiącu
Lipiec, 2013
| Dystans całkowity: | 513.30 km (w terenie 19.50 km; 3.80%) |
| Czas w ruchu: | 37:22 |
| Średnia prędkość: | 13.74 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 58.45 km/h |
| Suma podjazdów: | 6429 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 171 (94 %) |
| Maks. tętno średnie: | 134 (74 %) |
| Suma kalorii: | 14401 kcal |
| Liczba aktywności: | 52 |
| Średnio na aktywność: | 9.87 km i 0h 43m |
| Więcej statystyk | |
20130713_01
Sobota, 13 lipca 2013 Kategoria Miasto, wycieczki
| Km: | 16.93 | Km teren: | 0.50 | Czas: | 00:58 | km/h: | 17.51 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 441kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Durny telefon zrestartował się po jednym kilometrze, psując mi dużą część zabawy. Na szczęście jest licznik jeszcze i możliwość rysowania.
Tak czy siak, kto w sobotę rano wstaje, ten ma czas jeździć na rowerze. Takie tam kółko, żeby własny rekord tygodniowy wyśrubować.
Chyba zaczynam zakochiwać się w kończącym podjeździe do domu. Myślę o nim już kilometr wcześniej, zbieram siły, zapamiętuję dziury, które trzeba ominąć. Dziś poszło mi nadzwyczaj dobrze. Aż żal, że się track nie zapisał :-(
13 stopni przez większość trasy. To lubię.
Tak czy siak, kto w sobotę rano wstaje, ten ma czas jeździć na rowerze. Takie tam kółko, żeby własny rekord tygodniowy wyśrubować.
Chyba zaczynam zakochiwać się w kończącym podjeździe do domu. Myślę o nim już kilometr wcześniej, zbieram siły, zapamiętuję dziury, które trzeba ominąć. Dziś poszło mi nadzwyczaj dobrze. Aż żal, że się track nie zapisał :-(
13 stopni przez większość trasy. To lubię.
20130711_02
Czwartek, 11 lipca 2013 Kategoria Praca
| Km: | 7.56 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:25 | km/h: | 18.14 |
| Pr. maks.: | 40.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 197kcal | Podjazdy: | 44m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Z pracy. Trochę zmoczył deszcz.
I przez to nie pojechałem obwodnicą przez Podgórze.
Może jutro.
Bo jutro będziemy już tylko śrubować rekord, bo oto dzięki dzisiejszym dystansom - ten tydzień jest rekordowy. Czyli zeszły tydzień odchodzi w cień. A ten bieżący będzie pierwszym, w którym pęknie 100 km
I przez to nie pojechałem obwodnicą przez Podgórze.
Może jutro.
Bo jutro będziemy już tylko śrubować rekord, bo oto dzięki dzisiejszym dystansom - ten tydzień jest rekordowy. Czyli zeszły tydzień odchodzi w cień. A ten bieżący będzie pierwszym, w którym pęknie 100 km
20130711_01
Czwartek, 11 lipca 2013 Kategoria Praca
| Km: | 6.38 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:27 | km/h: | 14.18 |
| Pr. maks.: | 27.70 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 167kcal | Podjazdy: | 60m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Do pracy. Batorego, Wyzwolenia, Aptekarska, Rynek. Rynek podoba mi się mniej w tę stronę. Starszne kocie łby. Niby takie same jak w dugą stronę, ale wtedy jadę z góry na dół...
20130710_03
Środa, 10 lipca 2013 Kategoria Miasto
| Km: | 15.52 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 01:04 | km/h: | 14.55 |
| Pr. maks.: | 48.70 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 404kcal | Podjazdy: | 192m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Idziemy na rekord kochani. Ten rok już jest lepszy od 2012 :-)
Wyjaździk do cioci Beaty na podlewanie kwaitków - tak dookoła jak tylko się dało.
I ten powrót ulicą Rzeczną. Dawno czaiłem się na ten zakątek. I niestety rozczarowanie. Syf, stare dachówki i meliniarnia pod wiaduktem. Nie warto.
Wyjaździk do cioci Beaty na podlewanie kwaitków - tak dookoła jak tylko się dało.
I ten powrót ulicą Rzeczną. Dawno czaiłem się na ten zakątek. I niestety rozczarowanie. Syf, stare dachówki i meliniarnia pod wiaduktem. Nie warto.
20130710_02
Środa, 10 lipca 2013 Kategoria Praca
| Km: | 4.70 | Km teren: | 0.50 | Czas: | 00:23 | km/h: | 12.26 |
| Pr. maks.: | 29.70 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 124kcal | Podjazdy: | 70m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Powrót z pracy. Ucięło mi z 1500 metrów, ale nie będę się teraz dochodził.
Zaliczyłem kilka (dwa) lewoskręty jak pawdziwy, miejski twardziel - na najgorszych wałbrzyskich skrzyżowaniach.
Zaliczyłem kilka (dwa) lewoskręty jak pawdziwy, miejski twardziel - na najgorszych wałbrzyskich skrzyżowaniach.
20130710_01
Środa, 10 lipca 2013 Kategoria Praca
| Km: | 8.46 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:36 | km/h: | 14.10 |
| Pr. maks.: | 40.10 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 221kcal | Podjazdy: | 107m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Do pracy. Przez Nowe Miasto (mama) trasą dłuższą (Batorego i Lotników). 14 stopni. Rześko.
20130709_02
Wtorek, 9 lipca 2013 Kategoria Praca
| Km: | 9.18 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 00:39 | km/h: | 14.12 |
| Pr. maks.: | 44.90 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 240kcal | Podjazdy: | 165m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Skoro już rano czułem się taki mocny, skoro wczoraj podjechałem pod Modliszów, skoro po pracy miałem chwilę czasu...
Postanowiłem pojechać górkami, które normalnie omijam.
Najpierw pod Nowe Miasto - podjazdem przez Nowowiejską. Tylko raz tędy jechałem i wspomnienia miałem straszne. Dziś poszło całkiem całkiem.
Ale druga górka - tego podjazdu nigdy nie odważyłem się zdobyć - z Listopada w Radomską i na Osiedla Stare (zwane Krakusem). To prawdziwy hardcore. I niestety sił starczyło na 2/3 trasy. Potem musialem dwie minutki odsapnąć, uspokoić oddech. Tak, że górka na dwa razy wzięta. Myślę, że nieźle. Na przełęcz Karkonoską jeszczem za słaby. Ale na Krakus być może jeszcze wrócę...
Postanowiłem pojechać górkami, które normalnie omijam.
Najpierw pod Nowe Miasto - podjazdem przez Nowowiejską. Tylko raz tędy jechałem i wspomnienia miałem straszne. Dziś poszło całkiem całkiem.
Ale druga górka - tego podjazdu nigdy nie odważyłem się zdobyć - z Listopada w Radomską i na Osiedla Stare (zwane Krakusem). To prawdziwy hardcore. I niestety sił starczyło na 2/3 trasy. Potem musialem dwie minutki odsapnąć, uspokoić oddech. Tak, że górka na dwa razy wzięta. Myślę, że nieźle. Na przełęcz Karkonoską jeszczem za słaby. Ale na Krakus być może jeszcze wrócę...
20130709_01
Wtorek, 9 lipca 2013 Kategoria Praca
| Km: | 5.08 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:23 | km/h: | 13.25 |
| Pr. maks.: | 25.40 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 133kcal | Podjazdy: | 86m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Do pracy.
Po wczorajszych wyczynach bałem się osłabienia. A tu przeciwnie. Jechało się dobrze. Czuło siłę w nogach. Bez zrywania tempa zszedłem poniżej 25 minut.
Po wczorajszych wyczynach bałem się osłabienia. A tu przeciwnie. Jechało się dobrze. Czuło siłę w nogach. Bez zrywania tempa zszedłem poniżej 25 minut.
20130708_02
Poniedziałek, 8 lipca 2013 Kategoria Praca
| Km: | 21.47 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:36 | km/h: | 13.42 |
| Pr. maks.: | 38.90 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 561kcal | Podjazdy: | 342m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Powrót z delegacji w Świdnicy - i to wcale nie najkrótszą drogą.
Pojazd do Modliszowa oczywiście morderczy - ale dałem radę bez postojów.
40 km dziennie to najlepszy wynik mój na Endomondo
Pojazd do Modliszowa oczywiście morderczy - ale dałem radę bez postojów.
40 km dziennie to najlepszy wynik mój na Endomondo
20130708_01
Poniedziałek, 8 lipca 2013 Kategoria Praca
| Km: | 18.64 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 01:08 | km/h: | 16.45 |
| Pr. maks.: | 42.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 485kcal | Podjazdy: | 106m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Zeszły tydzień wysoko postawił poprzeczkę. Dlatego, żeby pobić włąsny rekord, trzeba zacząć od trzęsienia ziemi.
Dziś do pracy do Świdnicy. Normalnie jechałbym samochodem. Ale jak pomyślałem, to zrozumiałem po raz kolejny. Najwięcej problemów w dojazdach rowerem drzemie w głowie.
PS. Dzięki tej wyprawie - lipiec, w 8 dniu, jest już najlepszym mieciącem tego roku...
Dziś do pracy do Świdnicy. Normalnie jechałbym samochodem. Ale jak pomyślałem, to zrozumiałem po raz kolejny. Najwięcej problemów w dojazdach rowerem drzemie w głowie.
PS. Dzięki tej wyprawie - lipiec, w 8 dniu, jest już najlepszym mieciącem tego roku...





