Wpisy archiwalne w miesiącu
Lipiec, 2015
| Dystans całkowity: | 592.63 km (w terenie 142.50 km; 24.05%) |
| Czas w ruchu: | 45:12 |
| Średnia prędkość: | 13.11 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 57.82 km/h |
| Suma podjazdów: | 10383 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 179 (98 %) |
| Maks. tętno średnie: | 142 (78 %) |
| Suma kalorii: | 28974 kcal |
| Liczba aktywności: | 25 |
| Średnio na aktywność: | 23.71 km i 1h 48m |
| Więcej statystyk | |
20150726_02
Niedziela, 26 lipca 2015 Kategoria kilometrów 10 do 20, 500-1000 k, wycieczki
| Km: | 19.50 | Km teren: | 3.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 19.50 |
| Pr. maks.: | 56.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 511kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Druga część trasy - wyrysowane palcem po mapie ze względu na awarię telefonu.
Zjazd z Marii Śnieżnej do Marianówki - asfalt i max 56 km/h. Z Marianówki czerwonym szlakiem pieszym do Wilkanowa. Potem już tylko asfalt i drogi od krajowej 33 do gminnych.
Łącznie dzisiaj niby 39,62. Ale licznik rowerowy pokazuje 40,28. Widocznie wyrys niedokładny na moją niekorzyść.
Czas kończyć urlop :-(
Zjazd z Marii Śnieżnej do Marianówki - asfalt i max 56 km/h. Z Marianówki czerwonym szlakiem pieszym do Wilkanowa. Potem już tylko asfalt i drogi od krajowej 33 do gminnych.
Łącznie dzisiaj niby 39,62. Ale licznik rowerowy pokazuje 40,28. Widocznie wyrys niedokładny na moją niekorzyść.
Czas kończyć urlop :-(
20150726_01
Niedziela, 26 lipca 2015 Kategoria 1000-2000 k, kilometrów 20 do 30, podjazdy 500 do 1000 metrów, wycieczki
| Km: | 20.12 | Km teren: | 3.00 | Czas: | 01:43 | km/h: | 11.72 |
| Pr. maks.: | 34.40 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | 163163 ( 90%) | HRavg | 123( 67%) |
| Kalorie: | 1094kcal | Podjazdy: | 563m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dwa słowa. Maria Śnieżna. Od zawsze chciałem tutaj dotrzeć rowerem. Najlepiej zanim się tutejsze sanktuarium do końca zmieni w twierdzę. I nie udało się. Teren sobie ksiądz ogrodził - kamery, zakazy, płoty. Wstęp tylko za opłatą. Biznes się kręci. Ale to już nie jest sanktuarium. Na pewno nie maryjne.
Do tego telefon zdechł właśnie tam. Ledwo zdążyłem fotkę pstryknąć...Pewnie ksiądz ma jakieś techniczne nowinki, i jak nie zapłacisz, wysysa energię z aparatów i innej elektroniki.
Zjazd i powrót do Długopola w osobnej trasie, ręcznie rysowanej. niestety.
A tak poważnie - pewnie czas zmienić komórkę...
![]()
Do tego telefon zdechł właśnie tam. Ledwo zdążyłem fotkę pstryknąć...Pewnie ksiądz ma jakieś techniczne nowinki, i jak nie zapłacisz, wysysa energię z aparatów i innej elektroniki.
Zjazd i powrót do Długopola w osobnej trasie, ręcznie rysowanej. niestety.
A tak poważnie - pewnie czas zmienić komórkę...
20150725_01
Sobota, 25 lipca 2015 Kategoria 2000-3000 k, kilometrów 50 do 60, podjazdy 500 do 1000 metrów, wycieczki
| Km: | 50.01 | Km teren: | 4.50 | Czas: | 03:27 | km/h: | 14.50 |
| Pr. maks.: | 46.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | 155155 ( 85%) | HRavg | 122( 67%) |
| Kalorie: | 2156kcal | Podjazdy: | 839m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Miał być dzisiaj Trójmorski Wierch. Jedzie człowiek dwie godziny pod górę, jedzie z wizją kolejnego tysięcznika zdobytego, a tu na przełęczy halt. Pan nadleśniczy zakazał wstępu do lasu. Bo trąba. Powietrzna. Była i teraz w lesie grozi wszystkim niebezpieczeństwo.
W pierwszej chwili się człowiek złości. Wjeżdża w las. Co mu będzie jakiś leśniczy zabraniał. I jedzie - do pierwszego wiatrołomu...drzewa połamane jak zapałki robią wrażenie. Na Trójmorski wjadę sobie następnym razem.
Zjechałem do Międzylesia, pokręciłem się po śpiącym miasteczku i przez ulubioną Różankę powróciłem do bazy. W bazie kręciłem się jeszcze w kółko parę minut, bo mi do 50 km brakowało paru metrów...
Świt o świcie

Do lasu nie wolno :-(

Leśniczy zakazał

Wiatrołom

Jedyna w dzisiejszym dniu ścieżka nieasfaltowa

Resztki pomnika z XVI wieku, na które podczas trąby upadło drzewo. Międzylesie

Pod zamkiem w Międzylesiu

Międzyleski ratusz.

Podjazd z Międzylesia do Różanki. Widoczek na górki w które nie wolno chodzić...
W pierwszej chwili się człowiek złości. Wjeżdża w las. Co mu będzie jakiś leśniczy zabraniał. I jedzie - do pierwszego wiatrołomu...drzewa połamane jak zapałki robią wrażenie. Na Trójmorski wjadę sobie następnym razem.
Zjechałem do Międzylesia, pokręciłem się po śpiącym miasteczku i przez ulubioną Różankę powróciłem do bazy. W bazie kręciłem się jeszcze w kółko parę minut, bo mi do 50 km brakowało paru metrów...
Świt o świcie

Do lasu nie wolno :-(

Leśniczy zakazał

Wiatrołom

Jedyna w dzisiejszym dniu ścieżka nieasfaltowa

Resztki pomnika z XVI wieku, na które podczas trąby upadło drzewo. Międzylesie

Pod zamkiem w Międzylesiu

Międzyleski ratusz.

Podjazd z Międzylesia do Różanki. Widoczek na górki w które nie wolno chodzić...
20150721_01
Wtorek, 21 lipca 2015 Kategoria podjazdy 1500 do 2000 metrów, kilometrów 70 do 80, wycieczki, 4000-5000 k
| Km: | 76.48 | Km teren: | 20.00 | Czas: | 05:45 | km/h: | 13.30 |
| Pr. maks.: | 57.82 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | 169169 ( 93%) | HRavg | 135( 74%) |
| Kalorie: | 4268kcal | Podjazdy: | 1614m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dziś zgodnie z planem miała być Wielka Sowa. I była. Ale niekoniecznie najkrótszą drogą. Najpierw więc zboczyłem w okolice Włodarza by mozolnie, przez lasy, przebić się do Przełęczy Sokolej. Stamtąd stromym podjazdem w górę - kto był ten widział jak stromym. W połowie straciłem przyczepność na kamykach i musiałem zsiąść. Kawałek pieszo. Od schroniska znów jakimiś bokami. 500 metrów przed szczytem przyszedł nagle deszcz. Chlusnęło co się zowie. Mokrusienki na szczycie nie posiedziałem długo.
Z powrotem zjechałem do Przełęczy Walimskiej. Tu pogoda już się poprawiła, ale jednocześnie też skoczyła temperatura - dotąd było max. 19 (15 na szczycie) - teraz szybko zrobiło się 30 i już do końca nie chciało być mniej (max 39...).
Z przełęczy w dół przez Glinno i Michałkową. Miało być do Zagórza ale znów skusiły mnie lasy. Wyjechałem z nich w Lutomii. No i jak to - być w Lutomii i nie zahaczyć o Świdnicę. Nie da się. Więc zahaczyłem. Potem przez Witoszów i Pogorzałę prosto do domu. I tak oto mamy rekord pojedynczej trasy. Dotąd najdłuższym śladem był ten z Ząbkowic przez Góry Sowie do Wałbrzycha - 74,46 km. A dziś 76,48. Dwa kiloski więcej. To się nazywa urlop...
Okolice Włodarza

Centralnie Wielka Sowa. Tam będę!

Podjazd na Wielką Sowę. Warto się obejrzeć...

Pusto, mokro. Jakieś samochody...

7days napęczniał, jakby go ktoś napompował.

Wielka Sowa na Wielkiej Sowie. Bardzo oryginalne.

Jeszcze słupek szlakowy i spadam

Widoczki na powrotnej też warte pstryka

I jeszcze raz

Pa, pa Sowo Wielka

Bojanice. Szopka kościelna

Szosa też ma swój urok

Z powrotem zjechałem do Przełęczy Walimskiej. Tu pogoda już się poprawiła, ale jednocześnie też skoczyła temperatura - dotąd było max. 19 (15 na szczycie) - teraz szybko zrobiło się 30 i już do końca nie chciało być mniej (max 39...).
Z przełęczy w dół przez Glinno i Michałkową. Miało być do Zagórza ale znów skusiły mnie lasy. Wyjechałem z nich w Lutomii. No i jak to - być w Lutomii i nie zahaczyć o Świdnicę. Nie da się. Więc zahaczyłem. Potem przez Witoszów i Pogorzałę prosto do domu. I tak oto mamy rekord pojedynczej trasy. Dotąd najdłuższym śladem był ten z Ząbkowic przez Góry Sowie do Wałbrzycha - 74,46 km. A dziś 76,48. Dwa kiloski więcej. To się nazywa urlop...
Okolice Włodarza

Centralnie Wielka Sowa. Tam będę!

Podjazd na Wielką Sowę. Warto się obejrzeć...

Pusto, mokro. Jakieś samochody...

7days napęczniał, jakby go ktoś napompował.

Wielka Sowa na Wielkiej Sowie. Bardzo oryginalne.

Jeszcze słupek szlakowy i spadam

Widoczki na powrotnej też warte pstryka

I jeszcze raz

Pa, pa Sowo Wielka

Bojanice. Szopka kościelna

Szosa też ma swój urok

20150720_01
Poniedziałek, 20 lipca 2015 Kategoria podjazdy 100 do 500 metrów, kilometrów 30 do 40, 500-1000 k, wycieczki
| Km: | 36.58 | Km teren: | 13.00 | Czas: | 02:53 | km/h: | 12.69 |
| Pr. maks.: | 41.79 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 967kcal | Podjazdy: | 459m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Zaczynając nowy tydzień urlopu odwiedziłem Księżną Daisy. Trochę bałem się błota, ale niepotrzebnie. Nie było go zbyt dużo. Od Daisy już przed siebie - Mokrzeszów, Świebodzice, Książ.
20150719_01
Niedziela, 19 lipca 2015 Kategoria 1000-2000 k, kilometrów 30 do 40, podjazdy 500 do 1000 metrów, wycieczki
| Km: | 31.67 | Km teren: | 8.50 | Czas: | 02:28 | km/h: | 12.84 |
| Pr. maks.: | 40.10 | Temperatura: | °C | HRmax: | 165165 ( 91%) | HRavg | 124( 68%) |
| Kalorie: | 1592kcal | Podjazdy: | 640m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Miało być tylko po asfalcie, bo obawiałem się, że po wczorajszych deszczach będzie błoto. Ale w Strudze niebieski szlak tak kusił, tak się przymilał, że musiałem zmienić plany. I dobrze, bo błota nie było. Może tu nie padało?
Gdzieś tam w lesie, jak już zgubiłem szlak, trafiłem na jednej ze ścieżek fajne skałki. Nie wiem, czy zdjęcie dobrze to oddaje...
Temperatura bardzo fajna. Naprawdę sympatyczna traska.
Pierwsze widoczki z niebieskiego szlaku za Strugą

Skałki gdzieś w lasach nad Starymi Bogaczowicami

Trochę jak tapeta Windowsa

Złoto rośnie na polach

Gdzieś tam w lesie, jak już zgubiłem szlak, trafiłem na jednej ze ścieżek fajne skałki. Nie wiem, czy zdjęcie dobrze to oddaje...
Temperatura bardzo fajna. Naprawdę sympatyczna traska.
Pierwsze widoczki z niebieskiego szlaku za Strugą

Skałki gdzieś w lasach nad Starymi Bogaczowicami

Trochę jak tapeta Windowsa

Złoto rośnie na polach

20150718_01
Sobota, 18 lipca 2015 Kategoria 1000-2000 k, kilometrów 20 do 30, podjazdy 500 do 1000 metrów, wycieczki
| Km: | 28.99 | Km teren: | 10.50 | Czas: | 02:23 | km/h: | 12.16 |
| Pr. maks.: | 41.10 | Temperatura: | °C | HRmax: | 154154 ( 85%) | HRavg | 119( 65%) |
| Kalorie: | 1415kcal | Podjazdy: | 559m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po wczorajszym dzisiaj lajtowo. Trochę lasu, trochę asfaltu. Mało gór.
Ta przerwa w Świebodzicach to restart Endo...
Lubiechów

Lubiechów. Kiedyś był pomysł, żeby zrobić w tym starym magazynie restaurację. Ale jak widać chyba nic z tego

Czerwony dookoła Wałbrzycha. Odcinek między Lubiechowem a WSSE

Ta przerwa w Świebodzicach to restart Endo...
Lubiechów

Lubiechów. Kiedyś był pomysł, żeby zrobić w tym starym magazynie restaurację. Ale jak widać chyba nic z tego

Czerwony dookoła Wałbrzycha. Odcinek między Lubiechowem a WSSE

20150717_01
Piątek, 17 lipca 2015 Kategoria podjazdy 1000 do 1500 metrów, 3000-4000 k, kilometrów 50 do 60
| Km: | 53.20 | Km teren: | 15.50 | Czas: | 04:35 | km/h: | 11.61 |
| Pr. maks.: | 48.30 | Temperatura: | °C | HRmax: | 179179 ( 98%) | HRavg | 140( 77%) |
| Kalorie: | 3606kcal | Podjazdy: | 1338m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Koniec pierwszego tygodnia urlopu świętować miałem na Wielkiej Sowie. Nawet ruszyłem w tamtym kierunku, ale już w okolicy Rusinowa zmieniłem plany.
Czerwonym dookoła Wałbrzycha wjechałem na przełęcz Szybką. Potem w stronę Przełęczy Koziej prowadzi fajna ścieżka. Na której dzisiaj złapałem zająca. Tak. Znów gleba. Znaki szczególna - zdarta skóra na podbródku. Jakbym dostał od kogoś. Muszę coś z tym zrobić, bo Edyta potnie mi opony...
Za to w okolicy Wołowca (przez który szlak rowerowy nie prowadzi) rzuciłem rower w krzaki i wspiąłem się na tę górkę. Dziś więc wypad tak naprawdę mieszany, rowerowo-pieszy. Dalej przełęcz pod Borową, zjazd do Doliny Rybnej, Rybnica Leśna, Unisław Śląski. I tutaj wyklarował się nowy cel wyjazdu - Lesista Wielka. Rowerem tutaj jeszcze nie dojechałem.
Podjazd z Unisławia jest dość nużący, ale technicznie łatwy. Żadnej gleby nie zaliczyłem. Na szczycie byłem już mocno głodny, a podczas wywrotki zgubiłem banana ratunkowego. Siedzę więc taki głodny a tu z krzaków wychodzi Leśny Dziadek. Dzień dobry! Dzień dobry! A dokąd to? A skąd to? Niech pan chwilę zaczeka.
Okazało się, że nie poszedł wcale po miecz. Miał w krzakach ukryty pojazd. Stuletni chyba samochód marki chybavolvo. W pojeździe tym bagażnik a w bagażniku skrzynkę z bananami! I dwa banany bezinteresownie mi podarował. Gdyby nie skórki pomyślałbym, że może dostałem udaru. A słońce mocno już dawało.
Życząc miłego dnia skierowałem się w stronę Dzikowca. Ale na szczyt już nie dotarłem. Trafiłem do Boguszowa, stamtąd opłotkami do domu.
Pierwszy raz z nowym amortyzatorem było zajefajnie. Ale te nowe hamulce, co mi przy okazji zamontował pierońsko ostro hamują. Stąd zresztą ta wywrotka, kiedy rower stanął mi dęba...
Pozdrowienia dla Leśnego Dziadka z Lesistej.
Krzyż pod Wołowcem. Najlepszy punkt widokowy na Wałbrzych jak sądzę (bo z zarośniętego Wołowca nic nie widać).

Jak widać - przełęcz pod Borową.

Mistrz z cienia...

Zapomniany kościół w Unisławiu Śląskim

Lesista Wielka i karawan Leśnego Dziadka

Czerwonym dookoła Wałbrzycha wjechałem na przełęcz Szybką. Potem w stronę Przełęczy Koziej prowadzi fajna ścieżka. Na której dzisiaj złapałem zająca. Tak. Znów gleba. Znaki szczególna - zdarta skóra na podbródku. Jakbym dostał od kogoś. Muszę coś z tym zrobić, bo Edyta potnie mi opony...
Za to w okolicy Wołowca (przez który szlak rowerowy nie prowadzi) rzuciłem rower w krzaki i wspiąłem się na tę górkę. Dziś więc wypad tak naprawdę mieszany, rowerowo-pieszy. Dalej przełęcz pod Borową, zjazd do Doliny Rybnej, Rybnica Leśna, Unisław Śląski. I tutaj wyklarował się nowy cel wyjazdu - Lesista Wielka. Rowerem tutaj jeszcze nie dojechałem.
Podjazd z Unisławia jest dość nużący, ale technicznie łatwy. Żadnej gleby nie zaliczyłem. Na szczycie byłem już mocno głodny, a podczas wywrotki zgubiłem banana ratunkowego. Siedzę więc taki głodny a tu z krzaków wychodzi Leśny Dziadek. Dzień dobry! Dzień dobry! A dokąd to? A skąd to? Niech pan chwilę zaczeka.
Okazało się, że nie poszedł wcale po miecz. Miał w krzakach ukryty pojazd. Stuletni chyba samochód marki chybavolvo. W pojeździe tym bagażnik a w bagażniku skrzynkę z bananami! I dwa banany bezinteresownie mi podarował. Gdyby nie skórki pomyślałbym, że może dostałem udaru. A słońce mocno już dawało.
Życząc miłego dnia skierowałem się w stronę Dzikowca. Ale na szczyt już nie dotarłem. Trafiłem do Boguszowa, stamtąd opłotkami do domu.
Pierwszy raz z nowym amortyzatorem było zajefajnie. Ale te nowe hamulce, co mi przy okazji zamontował pierońsko ostro hamują. Stąd zresztą ta wywrotka, kiedy rower stanął mi dęba...
Pozdrowienia dla Leśnego Dziadka z Lesistej.
Krzyż pod Wołowcem. Najlepszy punkt widokowy na Wałbrzych jak sądzę (bo z zarośniętego Wołowca nic nie widać).

Jak widać - przełęcz pod Borową.

Mistrz z cienia...

Zapomniany kościół w Unisławiu Śląskim

Lesista Wielka i karawan Leśnego Dziadka

20150716_01
Czwartek, 16 lipca 2015 Kategoria podjazdy 100 do 500 metrów, 1000-2000 k, kilometrów 20 do 30, wycieczki
| Km: | 24.23 | Km teren: | 7.00 | Czas: | 01:58 | km/h: | 12.32 |
| Pr. maks.: | 39.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 168168 ( 92%) | HRavg | 119( 65%) |
| Kalorie: | 1179kcal | Podjazdy: | 340m | Sprzęt: Marysia | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Jak sądzę ostatni raz na rowerze Marysi. Dzisiaj odbieram swoją Cortinę po wymianie amortyzatora. A Marysia pójdzie do smarowania, bo te kilkadziesiąt kilometrów z ostatnich dni ujawniło liczne braki w tym zakresie (skrzyp skrzyp w supporcie, tylna przerzutka działająca jak na zwolnionym filmie itp.).
20150713_01
Poniedziałek, 13 lipca 2015 Kategoria kilometrów 10 do 20, 100-500 k, podjazdy 100 do 500 metrów, Miasto
| Km: | 11.50 | Km teren: | 0.50 | Czas: | 00:54 | km/h: | 12.78 |
| Pr. maks.: | 34.30 | Temperatura: | °C | HRmax: | 168168 ( 92%) | HRavg | 111( 61%) |
| Kalorie: | 475kcal | Podjazdy: | 168m | Sprzęt: Marysia | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Była koncertowa gleba. Na mokrej ścieżce w Parku Zdrojowym. Krwisty łokieć. Biodro we wszystkich kolorach tęczy. Trasa więc krótka...





