Wpisy archiwalne w kategorii
kilometrów 50 do 60
| Dystans całkowity: | 1004.13 km (w terenie 152.00 km; 15.14%) |
| Czas w ruchu: | 67:00 |
| Średnia prędkość: | 14.99 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 65.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 14984 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 187 (103 %) |
| Maks. tętno średnie: | 143 (79 %) |
| Suma kalorii: | 33780 kcal |
| Liczba aktywności: | 19 |
| Średnio na aktywność: | 52.85 km i 3h 31m |
| Więcej statystyk | |
20150717_01
Piątek, 17 lipca 2015 Kategoria podjazdy 1000 do 1500 metrów, 3000-4000 k, kilometrów 50 do 60
| Km: | 53.20 | Km teren: | 15.50 | Czas: | 04:35 | km/h: | 11.61 |
| Pr. maks.: | 48.30 | Temperatura: | °C | HRmax: | 179179 ( 98%) | HRavg | 140( 77%) |
| Kalorie: | 3606kcal | Podjazdy: | 1338m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Koniec pierwszego tygodnia urlopu świętować miałem na Wielkiej Sowie. Nawet ruszyłem w tamtym kierunku, ale już w okolicy Rusinowa zmieniłem plany.
Czerwonym dookoła Wałbrzycha wjechałem na przełęcz Szybką. Potem w stronę Przełęczy Koziej prowadzi fajna ścieżka. Na której dzisiaj złapałem zająca. Tak. Znów gleba. Znaki szczególna - zdarta skóra na podbródku. Jakbym dostał od kogoś. Muszę coś z tym zrobić, bo Edyta potnie mi opony...
Za to w okolicy Wołowca (przez który szlak rowerowy nie prowadzi) rzuciłem rower w krzaki i wspiąłem się na tę górkę. Dziś więc wypad tak naprawdę mieszany, rowerowo-pieszy. Dalej przełęcz pod Borową, zjazd do Doliny Rybnej, Rybnica Leśna, Unisław Śląski. I tutaj wyklarował się nowy cel wyjazdu - Lesista Wielka. Rowerem tutaj jeszcze nie dojechałem.
Podjazd z Unisławia jest dość nużący, ale technicznie łatwy. Żadnej gleby nie zaliczyłem. Na szczycie byłem już mocno głodny, a podczas wywrotki zgubiłem banana ratunkowego. Siedzę więc taki głodny a tu z krzaków wychodzi Leśny Dziadek. Dzień dobry! Dzień dobry! A dokąd to? A skąd to? Niech pan chwilę zaczeka.
Okazało się, że nie poszedł wcale po miecz. Miał w krzakach ukryty pojazd. Stuletni chyba samochód marki chybavolvo. W pojeździe tym bagażnik a w bagażniku skrzynkę z bananami! I dwa banany bezinteresownie mi podarował. Gdyby nie skórki pomyślałbym, że może dostałem udaru. A słońce mocno już dawało.
Życząc miłego dnia skierowałem się w stronę Dzikowca. Ale na szczyt już nie dotarłem. Trafiłem do Boguszowa, stamtąd opłotkami do domu.
Pierwszy raz z nowym amortyzatorem było zajefajnie. Ale te nowe hamulce, co mi przy okazji zamontował pierońsko ostro hamują. Stąd zresztą ta wywrotka, kiedy rower stanął mi dęba...
Pozdrowienia dla Leśnego Dziadka z Lesistej.
Krzyż pod Wołowcem. Najlepszy punkt widokowy na Wałbrzych jak sądzę (bo z zarośniętego Wołowca nic nie widać).

Jak widać - przełęcz pod Borową.

Mistrz z cienia...

Zapomniany kościół w Unisławiu Śląskim

Lesista Wielka i karawan Leśnego Dziadka

Czerwonym dookoła Wałbrzycha wjechałem na przełęcz Szybką. Potem w stronę Przełęczy Koziej prowadzi fajna ścieżka. Na której dzisiaj złapałem zająca. Tak. Znów gleba. Znaki szczególna - zdarta skóra na podbródku. Jakbym dostał od kogoś. Muszę coś z tym zrobić, bo Edyta potnie mi opony...
Za to w okolicy Wołowca (przez który szlak rowerowy nie prowadzi) rzuciłem rower w krzaki i wspiąłem się na tę górkę. Dziś więc wypad tak naprawdę mieszany, rowerowo-pieszy. Dalej przełęcz pod Borową, zjazd do Doliny Rybnej, Rybnica Leśna, Unisław Śląski. I tutaj wyklarował się nowy cel wyjazdu - Lesista Wielka. Rowerem tutaj jeszcze nie dojechałem.
Podjazd z Unisławia jest dość nużący, ale technicznie łatwy. Żadnej gleby nie zaliczyłem. Na szczycie byłem już mocno głodny, a podczas wywrotki zgubiłem banana ratunkowego. Siedzę więc taki głodny a tu z krzaków wychodzi Leśny Dziadek. Dzień dobry! Dzień dobry! A dokąd to? A skąd to? Niech pan chwilę zaczeka.
Okazało się, że nie poszedł wcale po miecz. Miał w krzakach ukryty pojazd. Stuletni chyba samochód marki chybavolvo. W pojeździe tym bagażnik a w bagażniku skrzynkę z bananami! I dwa banany bezinteresownie mi podarował. Gdyby nie skórki pomyślałbym, że może dostałem udaru. A słońce mocno już dawało.
Życząc miłego dnia skierowałem się w stronę Dzikowca. Ale na szczyt już nie dotarłem. Trafiłem do Boguszowa, stamtąd opłotkami do domu.
Pierwszy raz z nowym amortyzatorem było zajefajnie. Ale te nowe hamulce, co mi przy okazji zamontował pierońsko ostro hamują. Stąd zresztą ta wywrotka, kiedy rower stanął mi dęba...
Pozdrowienia dla Leśnego Dziadka z Lesistej.
Krzyż pod Wołowcem. Najlepszy punkt widokowy na Wałbrzych jak sądzę (bo z zarośniętego Wołowca nic nie widać).

Jak widać - przełęcz pod Borową.

Mistrz z cienia...

Zapomniany kościół w Unisławiu Śląskim

Lesista Wielka i karawan Leśnego Dziadka

20150518_01
Poniedziałek, 18 maja 2015 Kategoria podjazdy 1000 do 1500 metrów, 1000-2000 k, kilometrów 50 do 60, wycieczki
| Km: | 51.74 | Km teren: | 26.50 | Czas: | 05:02 | km/h: | 10.28 |
| Pr. maks.: | 45.55 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1385kcal | Podjazdy: | 1049m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Jak obiecałem, że będą góry w tym roku, to będą. To są. Dzisiaj w planach był Trójgarb. Rowerem jeszcze tam nie byłem. Pogoda idealna - między 15 a 22 stopnie. Zależy czy jechałem w słońcu czy w cieniu. Okoliczności przyrody widać na zdjęciach. Nie ukrywam, że liczyłem na 1000 metrów przewyższenia. I udało się.





20140911_01
Czwartek, 11 września 2014 Kategoria 1000-2000 k, kilometrów 50 do 60, podjazdy 500 do 1000 metrów, wycieczki
| Km: | 56.11 | Km teren: | 5.00 | Czas: | 03:32 | km/h: | 15.88 |
| Pr. maks.: | 44.30 | Temperatura: | 11.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 1465kcal | Podjazdy: | 841m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pętla na wschód od Wałbrzycha.
Miała być Andrzejówka - ale w Jedlinie najpierw skusił mnie las, a potem w tym lesie zmyliłem drogę. W rezultacie wróciłem po malej pętli do wjazdu do Jedliny. I wtedy skręciłem na Niedźwiedzice. Potem już poszło.
Pogoda dziwna. Temperatura od 10 do 12. Pochmurno ale nawet kropla na mnie nie spadła. A co najmniej kilka razy wjeżdżałem na asfalt ewidentnie świeżo zmoczony. Trzeba mieć trochę szczęścia.
Pierwszy raz usłyszałem peptalka - akurat podjeżdżałem ze Świebodzic do Książa. Zawsze się z tego podśmiewałem, ale teraz przyznaję - nawet dopinguje.
Miała być Andrzejówka - ale w Jedlinie najpierw skusił mnie las, a potem w tym lesie zmyliłem drogę. W rezultacie wróciłem po malej pętli do wjazdu do Jedliny. I wtedy skręciłem na Niedźwiedzice. Potem już poszło.
Pogoda dziwna. Temperatura od 10 do 12. Pochmurno ale nawet kropla na mnie nie spadła. A co najmniej kilka razy wjeżdżałem na asfalt ewidentnie świeżo zmoczony. Trzeba mieć trochę szczęścia.
Pierwszy raz usłyszałem peptalka - akurat podjeżdżałem ze Świebodzic do Książa. Zawsze się z tego podśmiewałem, ale teraz przyznaję - nawet dopinguje.
20140818_01
Poniedziałek, 18 sierpnia 2014 Kategoria podjazdy 1000 do 1500 metrów, kilometrów 50 do 60, 3000-4000 k
| Km: | 51.90 | Km teren: | 21.00 | Czas: | 04:14 | km/h: | 12.26 |
| Pr. maks.: | 44.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 3314kcal | Podjazdy: | 1179m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dziś trasa górska znów - choć przy zupełnie innej pogodzie niż wczoraj.
Wymyśliłem sobie, że wjadę na Czarną Górę - co też uczyniłem. No prawie. Szlak rowerowy prowadzi nie na sam szczyt ale do górnej stacji wyciągu na Czarna Górę. Nie miałem gdzie zostawić roweru, żeby dojść na wierzchołek. No ale jeśli nawet - Czarna Góra ma 1205 m n.p.m. - minus 25 = 1180. Nowy rekord. Sorry Velka Destna...
Trasa na Czarną Górę z Bystrzycy - do Przełęczy dość łatwa. Zresztą można poszukać w necie co ludzie piszą o wjeździe na Przełęcz Puchaczówka. Potem gorzej - trochę zrytego asfaltu, trochę betonowych płyt, trochę kamieni. A sama końcówka głazy, korzenie i jagody. Generalnie bez schodzenia się nie da. Dużo trudniej niż wczoraj.
Z czarnej Góry przez Żmijowiec - wędrowałem już tędy pieszo więc znałem drogę - trasa łatwa. Podjazd do Schroniska na Śnieżniku - stromy ale krótki.
Zjazd do Międzygórza szlakiem ER-2. W większości fajna szutrówka. Czasami kamienie. Łatwo. O! I do tego 1218 m n.p.m. kolejny rekord? Sorry Czarna Góro.
Wyjazd generalnie udany - w górach 14 stopni i trochę wiało ale poza tym pogoda idealna. Dobrze, że wracamy do domu - jeszcze kilka dni i zostałby mi tylko Śnieżka Uphill ;-)
Początek podjazdu

Widok na Czarną Górę

Kościółek pod przełęczą

Już prawie przełęcz Puchaczówka

Betonowe płyty w drodze na Czarną Górę

Wieża teletransmisyjna

Panorama

Górna stacja kolejki na Czarną Górę. Widoczek z motywem szlaku

Widoczek bez motywu szlaku

Przełęcz Pod Jaworową Kopą

Szutry w drodze do Przełęczy Śnieżnickiej

Schronisko na Śnieżniku

ER-2 z Przełęczy Śnieżnickiej do Międzygórza

Wjazd do Międzygórza

Wymyśliłem sobie, że wjadę na Czarną Górę - co też uczyniłem. No prawie. Szlak rowerowy prowadzi nie na sam szczyt ale do górnej stacji wyciągu na Czarna Górę. Nie miałem gdzie zostawić roweru, żeby dojść na wierzchołek. No ale jeśli nawet - Czarna Góra ma 1205 m n.p.m. - minus 25 = 1180. Nowy rekord. Sorry Velka Destna...
Trasa na Czarną Górę z Bystrzycy - do Przełęczy dość łatwa. Zresztą można poszukać w necie co ludzie piszą o wjeździe na Przełęcz Puchaczówka. Potem gorzej - trochę zrytego asfaltu, trochę betonowych płyt, trochę kamieni. A sama końcówka głazy, korzenie i jagody. Generalnie bez schodzenia się nie da. Dużo trudniej niż wczoraj.
Z czarnej Góry przez Żmijowiec - wędrowałem już tędy pieszo więc znałem drogę - trasa łatwa. Podjazd do Schroniska na Śnieżniku - stromy ale krótki.
Zjazd do Międzygórza szlakiem ER-2. W większości fajna szutrówka. Czasami kamienie. Łatwo. O! I do tego 1218 m n.p.m. kolejny rekord? Sorry Czarna Góro.
Wyjazd generalnie udany - w górach 14 stopni i trochę wiało ale poza tym pogoda idealna. Dobrze, że wracamy do domu - jeszcze kilka dni i zostałby mi tylko Śnieżka Uphill ;-)
Początek podjazdu

Widok na Czarną Górę

Kościółek pod przełęczą

Już prawie przełęcz Puchaczówka

Betonowe płyty w drodze na Czarną Górę

Wieża teletransmisyjna

Panorama

Górna stacja kolejki na Czarną Górę. Widoczek z motywem szlaku

Widoczek bez motywu szlaku

Przełęcz Pod Jaworową Kopą

Szutry w drodze do Przełęczy Śnieżnickiej

Schronisko na Śnieżniku

ER-2 z Przełęczy Śnieżnickiej do Międzygórza

Wjazd do Międzygórza

20140726_01
Sobota, 26 lipca 2014 Kategoria kilometrów 50 do 60, 500-1000 k, podjazdy 500 do 1000 metrów, wycieczki, Zakupy
| Km: | 52.87 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:49 | km/h: | 18.77 |
| Pr. maks.: | 53.80 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 165165 ( 91%) | HRavg | 138( 76%) |
| Kalorie: | 699kcal | Podjazdy: | 630m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dzisiejsza wyprawa po bułki nietypowa, bo głownie ruchliwymi asfaltami. Na drodze do Czarnego Boru zaprzyjaźniłem się nawet z ciężarówkami jeżdżącymi do kamieniołomu melafiru. Myślałem, że rano nie będzie ruchu i to był błąd.
Najciekawszy odcinek był między Grzędami (już za kamieniołomem) a Mieroszowem. Nowy asfalt i ładne widoki. Między innymi dlatego skusiłem się na ten Mieroszów - pierwotnie miałem za Czarnym Borem skręcać w stronę Boguszowa.
Rozpierducha przy Tesco. Zamknięta droga rowerowa z powodu budowy wyjazdu z nowej Stonki

Czarny Bór. Szlak czerwony

Mgły a Czarnym Borem

Kolumna maryjna w Kochanowie. Na żywo robi wrażenie, na zdjęciu tego nie widać

Wylot z Kochanowa na Mieroszów - bogactwo opcji...
Najciekawszy odcinek był między Grzędami (już za kamieniołomem) a Mieroszowem. Nowy asfalt i ładne widoki. Między innymi dlatego skusiłem się na ten Mieroszów - pierwotnie miałem za Czarnym Borem skręcać w stronę Boguszowa.
Rozpierducha przy Tesco. Zamknięta droga rowerowa z powodu budowy wyjazdu z nowej Stonki

Czarny Bór. Szlak czerwony

Mgły a Czarnym Borem

Kolumna maryjna w Kochanowie. Na żywo robi wrażenie, na zdjęciu tego nie widać

Wylot z Kochanowa na Mieroszów - bogactwo opcji...
20140706_01
Niedziela, 6 lipca 2014 Kategoria kilometrów 50 do 60, podjazdy 500 do 1000 metrów, 500-1000 k, wycieczki
| Km: | 50.23 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:43 | km/h: | 18.49 |
| Pr. maks.: | 57.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 172172 ( 95%) | HRavg | 135( 74%) |
| Kalorie: | 913kcal | Podjazdy: | 949m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Pięknymi czeskimi asfaltami dziś się rozbijałem. Chociaż i po polskiej stronie - od przełęczy za Porębą do Mostowic asfalt też idealny.
Gdyby nie czas - musiałem być po ósmej z powrotem - pętla była by większa bo jechało się idealnie. Temperatura rano w dolinie Orlicy 12 stopni. Pod koniec, już w Długopolu około 20. Warunki do jazdy super.
Na całej trasie minęły mnie dwa samochody raptem. Góry Bystrzyckie i Orlickie po raz kolejny się sprawdzają.
Panorama z Przełęczy nad Porębą

Widok z szosy w Czechach (Orlické Záhoří do Bartošovice v Orlických horách) na Góry Bystrzyckie

Widok z szosy w Czechach (Orlické Záhoří do Bartošovice v Orlických horách) na Góry Bystrzyckie

Kościół w Neratov'ie znany ze szklanego dachu

Bartosovice w Orlickych Horach. Nepomuk na przejściu granicznym z Niemojowem.

Gdyby nie czas - musiałem być po ósmej z powrotem - pętla była by większa bo jechało się idealnie. Temperatura rano w dolinie Orlicy 12 stopni. Pod koniec, już w Długopolu około 20. Warunki do jazdy super.
Na całej trasie minęły mnie dwa samochody raptem. Góry Bystrzyckie i Orlickie po raz kolejny się sprawdzają.
Panorama z Przełęczy nad Porębą

Widok z szosy w Czechach (Orlické Záhoří do Bartošovice v Orlických horách) na Góry Bystrzyckie

Widok z szosy w Czechach (Orlické Záhoří do Bartošovice v Orlických horách) na Góry Bystrzyckie

Kościół w Neratov'ie znany ze szklanego dachu

Bartosovice w Orlickych Horach. Nepomuk na przejściu granicznym z Niemojowem.

20140608_02
Niedziela, 8 czerwca 2014 Kategoria kilometrów 50 do 60, 500-1000 k, podjazdy 500 do 1000 metrów, wycieczki
| Km: | 53.70 | Km teren: | 9.00 | Czas: | 02:55 | km/h: | 18.41 |
| Pr. maks.: | 38.60 | Temperatura: | 36.0°C | HRmax: | 165165 ( 91%) | HRavg | 143( 79%) |
| Kalorie: | 1055kcal | Podjazdy: | 545m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Z Dzierżoniowa do Bielawy - poznawałem tamtejsze ścieżki rowerowe.
W Bielawie wizyta u mamy.
W drodze powrotnej chciałem poznać odcinek Eurovelo z Bielawy do Pieszyc. Trzy razy się gubiłem i trzy razy wracałem na szlak. Po czwartym razie machnąłem ręką i pojechałem przed siebie. Tak trafiłem z powrotem do Dzierżoniowa.
Potem już tylko szosami, śpiesząc się, żeby być w domu przed obiecaną 13.
Udało się.
PS. Temperatura w czasie jazdy dochodziła do 40 stopni (w cieniu 32). Uffff

W Bielawie wizyta u mamy.
W drodze powrotnej chciałem poznać odcinek Eurovelo z Bielawy do Pieszyc. Trzy razy się gubiłem i trzy razy wracałem na szlak. Po czwartym razie machnąłem ręką i pojechałem przed siebie. Tak trafiłem z powrotem do Dzierżoniowa.
Potem już tylko szosami, śpiesząc się, żeby być w domu przed obiecaną 13.
Udało się.
PS. Temperatura w czasie jazdy dochodziła do 40 stopni (w cieniu 32). Uffff

20140422_01
Wtorek, 22 kwietnia 2014 Kategoria podjazdy 1000 do 1500 metrów, 1000-2000 k, kilometrów 50 do 60
| Km: | 58.58 | Km teren: | 12.00 | Czas: | 04:33 | km/h: | 12.87 |
| Pr. maks.: | 46.30 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 164164 ( 90%) | HRavg | 136( 75%) |
| Kalorie: | 1489kcal | Podjazdy: | 1289m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
No i jak się odgrażałem, tak i zrobiłem. Wjechałem na tę Wielką Sowę. nawet poszło. Bez zsiadania - od Przełęczy Walimskiej to 45 minut szlakiem - najpierw zielonym a na sam szczyt czerwonym.
Dużo gorze zjeżdża się potem do Koziego Siodła. Wyboje za duże jak na mój amatorski sprzęt. No i uszkodziłem koło. Jechałem przez cały Walim, Olszyniec i Wałbrzych z ocierającą o ramę oponą, bez hamulców. Ledwo dotoczyłem się do sklepu rowerowego na Listopada. Przy okazji zostawiłem rower do przeglądu a spod sklepu zabrała mnie Edyta samochodem.
Do tego, jak tylko walnęło mi koło to z nieba zaczęło lać. Jechałem w strugach deszczu.
Zmęczony. Ale ponoć takie wyjazdy wspomina się potem najlepiej.
Endo
Droga na Sowę

Taki tam sobie widoczek z drogi

Wyrwikółka na Sowie

Sowa Main Station

Tutejszy sierściuch

Przełęcz Kozie Siodło. Za chwilę stracę tylne koło na zjeździe

Dużo gorze zjeżdża się potem do Koziego Siodła. Wyboje za duże jak na mój amatorski sprzęt. No i uszkodziłem koło. Jechałem przez cały Walim, Olszyniec i Wałbrzych z ocierającą o ramę oponą, bez hamulców. Ledwo dotoczyłem się do sklepu rowerowego na Listopada. Przy okazji zostawiłem rower do przeglądu a spod sklepu zabrała mnie Edyta samochodem.
Do tego, jak tylko walnęło mi koło to z nieba zaczęło lać. Jechałem w strugach deszczu.
Zmęczony. Ale ponoć takie wyjazdy wspomina się potem najlepiej.
Endo
Droga na Sowę

Taki tam sobie widoczek z drogi

Wyrwikółka na Sowie

Sowa Main Station

Tutejszy sierściuch

Przełęcz Kozie Siodło. Za chwilę stracę tylne koło na zjeździe

20140419_01
Sobota, 19 kwietnia 2014 Kategoria 1000-2000 k, kilometrów 50 do 60, wycieczki, podjazdy 1000 do 1500 metrów
| Km: | 58.98 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 03:53 | km/h: | 15.19 |
| Pr. maks.: | 43.10 | Temperatura: | 7.0°C | HRmax: | 162162 ( 89%) | HRavg | 137( 75%) |
| Kalorie: | 1298kcal | Podjazdy: | 1035m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Od dawna spoglądałem w stronę Przełęczy Walimskiej. W końcu udało się tam wybrać. Podjazd przez Michałkową i Glinno. Urocze miejscowości. W Glinnie spotkałem jedną z najładniejszych kapliczek - zdjęcie załączam.
Pierwszego rowerzystę spotkałem na zjeździe z Walimskiej. Potem jeszcze trzech w Walimiu - ale ci mieli akurat pauzę.
Pogoda bezsłoneczna - cały czas 6 stopni - na przełęczy 5. Potem od Walimia od 7 do 9.
Zabrakło niewiele do 6 km, ale i tak jest tegoroczny rekord. I w podjazdach pierwszy raz w tym roku przekroczyłem kilometr.
Następnym razem wjadę na Wielką Sowę. Amen.
Endo
Kościół w Michałkowej

Spóźniłem się na autobus?

Kapliczka w Glinnie

Przełęcz Walimska

Droga od Przełęczy Walimskiej w kierunku Dzierżoniowa

Pierwszego rowerzystę spotkałem na zjeździe z Walimskiej. Potem jeszcze trzech w Walimiu - ale ci mieli akurat pauzę.
Pogoda bezsłoneczna - cały czas 6 stopni - na przełęczy 5. Potem od Walimia od 7 do 9.
Zabrakło niewiele do 6 km, ale i tak jest tegoroczny rekord. I w podjazdach pierwszy raz w tym roku przekroczyłem kilometr.
Następnym razem wjadę na Wielką Sowę. Amen.
Endo
Kościół w Michałkowej

Spóźniłem się na autobus?

Kapliczka w Glinnie

Przełęcz Walimska

Droga od Przełęczy Walimskiej w kierunku Dzierżoniowa






