Odjazdblog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jogypai.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

3000-4000 k

Dystans całkowity:206.92 km (w terenie 58.00 km; 28.03%)
Czas w ruchu:17:27
Średnia prędkość:11.86 km/h
Maksymalna prędkość:55.80 km/h
Suma podjazdów:4783 m
Maks. tętno maksymalne:179 (98 %)
Maks. tętno średnie:140 (77 %)
Suma kalorii:13473 kcal
Liczba aktywności:4
Średnio na aktywność:51.73 km i 4h 21m
Więcej statystyk

20150814_01

Piątek, 14 sierpnia 2015 Kategoria podjazdy 1000 do 1500 metrów, 3000-4000 k, kilometrów 40 do 50, wycieczki
Km: 46.40 Km teren: 5.00 Czas: 04:21 km/h: 10.67
Pr. maks.: 53.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: 175175 ( 96%) HRavg 134( 74%)
Kalorie: 3185kcal Podjazdy: 1274m Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć Aktywność: Jazda na rowerze
Ci Czesi kochają asfalt. Wjeżdża człowiek na ponad tysiąc metrów a tu w lasach wszystkie ścieżki elegancko wyasfaltowane. Do tego znaki co 10 metrów a drogowskazy na każdym skrzyżowaniu. Nie sposób się zgubić.
Tak więc dzisiejsza górska trasa (ponad 1000 m przewyższenia) odbywała się głównie asfaltami. Przez to łatwa była bardzo. Poznałem Lewin Kłodzki i czeskie miasteczko Olesnice. Obie mają swój urok i pewnie jeszcze je odwiedzę.
Temperatura nie przekroczyła 27 ani razu. A rano startowałem przy 16.

https://goo.gl/photos/8HYA92oFoBYDbocd9

20150808_01

Sobota, 8 sierpnia 2015 Kategoria 3000-4000 k, kilometrów 50 do 60, podjazdy 500 do 1000 metrów, wycieczki
Km: 55.42 Km teren: 16.50 Czas: 04:17 km/h: 12.94
Pr. maks.: 55.80 Temperatura: 27.0°C HRmax: 176176 ( 97%) HRavg 140( 77%)
Kalorie: 3368kcal Podjazdy: 992m Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć Aktywność: Jazda na rowerze
Na imieniny miesiąca zaplanowałem wjazd na Rogowiec. Poprzedniego dnia wieczorem wszystko sobie dokładnie obejrzałem, na sprytnych serwisach rozrysowałem wszystkie podjazdy, procenty i zakręty. Wyszło mi, że łatwo nie będzie.
Łatwo nie było. Było nawet trudniej niż się spodziewałem. Dużo pchania roweru. I to nie tylko bo kamienie, bo wyrwy albo korzonki. Było, że nie dawałem po prostu rady na ściankach. Czarny z Głuszycy rzeczywiście trudnym szlakiem jest.
Ale za to jak już na ten Rogowiec się wdrapałem to widoki.... palce lizać. Oczywiście, jeśli jeszcze ma się jakąś wilgoć w paszczy. Ja nie miałem.
Bo temperatura jak ruszałem o 5 rano - 26 stopni. Bezwietrznie. W lesie za miastem trochę lepiej, 22-23. Ale już w czasie podjazdu zaczynało rosnąć. Na Rogowcu było 27. W Andrzejówce już 30. Kończyłem przy 37!
Wiele razy mijałem trasę dzisiejszego wyścigu MTB Strefy Sudety. Współczuję Wam chłopaki.
Na Piaskowej Górze pojechałem jeszcze po bułki. Przy okazji dwa razy przejechałem przez wodną bramę wodociągów. Super...


Po lewej proszę Państwa wschód słońca.


Taka autostrada w lesie


Skalna Brama. Tuż pod Rogowcem


Na Rogowcu


Taka tam polanka


Pod Turzyną. 


A oto i sama Turzyna. Prawie 900 m n.p.m. Znalazłem tutaj 5 złotych. Moje szczęście!


Dojazd do Andrzejówki. Ten cycek na wprost to Waligóra. Też tam kiedyś wjadę

20150717_01

Piątek, 17 lipca 2015 Kategoria podjazdy 1000 do 1500 metrów, 3000-4000 k, kilometrów 50 do 60
Km: 53.20 Km teren: 15.50 Czas: 04:35 km/h: 11.61
Pr. maks.: 48.30 Temperatura: °C HRmax: 179179 ( 98%) HRavg 140( 77%)
Kalorie: 3606kcal Podjazdy: 1338m Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć Aktywność: Jazda na rowerze
Koniec pierwszego tygodnia urlopu świętować miałem na Wielkiej Sowie. Nawet ruszyłem w tamtym kierunku, ale już w okolicy Rusinowa zmieniłem plany.

Czerwonym dookoła Wałbrzycha wjechałem na przełęcz Szybką. Potem w stronę Przełęczy Koziej prowadzi fajna ścieżka. Na której dzisiaj złapałem zająca. Tak. Znów gleba. Znaki szczególna - zdarta skóra na podbródku. Jakbym dostał od kogoś. Muszę coś z tym zrobić, bo Edyta potnie mi opony...

Za to w okolicy Wołowca (przez który szlak rowerowy nie prowadzi) rzuciłem rower w krzaki i wspiąłem się na tę górkę. Dziś więc wypad tak naprawdę mieszany, rowerowo-pieszy. Dalej przełęcz pod Borową, zjazd do Doliny Rybnej, Rybnica Leśna, Unisław Śląski. I tutaj wyklarował się nowy cel wyjazdu - Lesista Wielka. Rowerem tutaj jeszcze nie dojechałem.

Podjazd z Unisławia jest dość nużący, ale technicznie łatwy. Żadnej gleby nie zaliczyłem. Na szczycie byłem już mocno głodny, a podczas wywrotki zgubiłem banana ratunkowego. Siedzę więc taki głodny a tu z krzaków wychodzi Leśny Dziadek. Dzień dobry! Dzień dobry! A dokąd to? A skąd to? Niech pan chwilę zaczeka.

Okazało się, że nie poszedł wcale po miecz. Miał w krzakach ukryty pojazd. Stuletni chyba samochód marki chybavolvo. W pojeździe tym bagażnik a w bagażniku skrzynkę z bananami! I dwa banany bezinteresownie mi podarował. Gdyby nie skórki pomyślałbym, że może dostałem udaru. A słońce mocno już dawało.

Życząc miłego dnia skierowałem się w stronę Dzikowca. Ale na szczyt już nie dotarłem. Trafiłem do Boguszowa, stamtąd opłotkami do domu.

Pierwszy raz z nowym amortyzatorem było zajefajnie. Ale te nowe hamulce, co mi przy okazji zamontował pierońsko ostro hamują. Stąd zresztą ta wywrotka, kiedy rower stanął mi dęba...

Pozdrowienia dla Leśnego Dziadka z Lesistej.


Krzyż pod Wołowcem. Najlepszy punkt widokowy na Wałbrzych jak sądzę (bo z zarośniętego Wołowca nic nie widać).


Jak widać - przełęcz pod Borową.


Mistrz z cienia...


Zapomniany kościół w Unisławiu Śląskim


Lesista Wielka i karawan Leśnego Dziadka

20140818_01

Poniedziałek, 18 sierpnia 2014 Kategoria podjazdy 1000 do 1500 metrów, kilometrów 50 do 60, 3000-4000 k
Km: 51.90 Km teren: 21.00 Czas: 04:14 km/h: 12.26
Pr. maks.: 44.00 Temperatura: 16.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 3314kcal Podjazdy: 1179m Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć Aktywność: Jazda na rowerze
Dziś trasa górska znów - choć przy zupełnie innej pogodzie niż wczoraj.
Wymyśliłem sobie, że wjadę na Czarną Górę - co też uczyniłem. No prawie. Szlak rowerowy prowadzi nie na sam szczyt ale do górnej stacji wyciągu na Czarna Górę. Nie miałem gdzie zostawić roweru, żeby dojść na wierzchołek. No ale jeśli nawet - Czarna Góra ma 1205 m n.p.m. - minus 25 = 1180. Nowy rekord. Sorry Velka Destna...
Trasa na Czarną Górę z Bystrzycy - do Przełęczy dość łatwa. Zresztą można poszukać w necie co ludzie piszą o wjeździe na Przełęcz Puchaczówka. Potem gorzej - trochę zrytego asfaltu, trochę betonowych płyt, trochę kamieni. A sama końcówka głazy, korzenie i jagody. Generalnie bez schodzenia się nie da. Dużo trudniej niż wczoraj.
Z czarnej Góry przez Żmijowiec - wędrowałem już tędy pieszo więc znałem drogę - trasa łatwa. Podjazd do Schroniska na Śnieżniku - stromy ale krótki.
Zjazd do Międzygórza szlakiem ER-2. W większości fajna szutrówka. Czasami kamienie. Łatwo. O! I do tego 1218 m n.p.m. kolejny rekord? Sorry Czarna Góro.
Wyjazd generalnie udany - w górach 14 stopni i trochę wiało ale poza tym pogoda idealna. Dobrze, że wracamy do domu - jeszcze kilka dni i zostałby mi tylko Śnieżka Uphill ;-)

Początek podjazdu
Na Puchaczówkę

Widok na Czarną Górę
Na Puchaczówkę

Kościółek pod przełęczą
Na Puchaczówkę

Już prawie przełęcz Puchaczówka
Na Puchaczówkę

Betonowe płyty w drodze na Czarną Górę
Na Czarną Górę

Wieża teletransmisyjna
Czarna Góra

Panorama
Czarna Góra

Górna stacja kolejki na Czarną Górę. Widoczek z motywem szlaku
Czarna Góra

Widoczek bez motywu szlaku
Czarna Góra

Przełęcz Pod Jaworową Kopą
Przełęcz Pod Jaworową Kopą

Szutry w drodze do Przełęczy Śnieżnickiej
Żmijowiec

Schronisko na Śnieżniku
Schronisko na Śnieżniku

ER-2 z Przełęczy Śnieżnickiej do Międzygórza
ER-2 z Przełęczy Śnieżnickiej do Międzygórza

Wjazd do Międzygórza
Wjazd do Międzygórza

kategorie bloga

Moje rowery

Taki niebieski, góral ponoć 23044 km
Sprzęt "Pod Gadającym Kotem" 30 km
Niebieski Decathlon Hani 102 km
Ukraina Chic 150 km
Marysia 156 km

szukaj

archiwum