20150721_01
Wtorek, 21 lipca 2015 Kategoria podjazdy 1500 do 2000 metrów, kilometrów 70 do 80, wycieczki, 4000-5000 k
| Km: | 76.48 | Km teren: | 20.00 | Czas: | 05:45 | km/h: | 13.30 |
| Pr. maks.: | 57.82 | Temperatura: | 25.0°C | HRmax: | 169169 ( 93%) | HRavg | 135( 74%) |
| Kalorie: | 4268kcal | Podjazdy: | 1614m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Dziś zgodnie z planem miała być Wielka Sowa. I była. Ale niekoniecznie najkrótszą drogą. Najpierw więc zboczyłem w okolice Włodarza by mozolnie, przez lasy, przebić się do Przełęczy Sokolej. Stamtąd stromym podjazdem w górę - kto był ten widział jak stromym. W połowie straciłem przyczepność na kamykach i musiałem zsiąść. Kawałek pieszo. Od schroniska znów jakimiś bokami. 500 metrów przed szczytem przyszedł nagle deszcz. Chlusnęło co się zowie. Mokrusienki na szczycie nie posiedziałem długo.
Z powrotem zjechałem do Przełęczy Walimskiej. Tu pogoda już się poprawiła, ale jednocześnie też skoczyła temperatura - dotąd było max. 19 (15 na szczycie) - teraz szybko zrobiło się 30 i już do końca nie chciało być mniej (max 39...).
Z przełęczy w dół przez Glinno i Michałkową. Miało być do Zagórza ale znów skusiły mnie lasy. Wyjechałem z nich w Lutomii. No i jak to - być w Lutomii i nie zahaczyć o Świdnicę. Nie da się. Więc zahaczyłem. Potem przez Witoszów i Pogorzałę prosto do domu. I tak oto mamy rekord pojedynczej trasy. Dotąd najdłuższym śladem był ten z Ząbkowic przez Góry Sowie do Wałbrzycha - 74,46 km. A dziś 76,48. Dwa kiloski więcej. To się nazywa urlop...
Okolice Włodarza

Centralnie Wielka Sowa. Tam będę!

Podjazd na Wielką Sowę. Warto się obejrzeć...

Pusto, mokro. Jakieś samochody...

7days napęczniał, jakby go ktoś napompował.

Wielka Sowa na Wielkiej Sowie. Bardzo oryginalne.

Jeszcze słupek szlakowy i spadam

Widoczki na powrotnej też warte pstryka

I jeszcze raz

Pa, pa Sowo Wielka

Bojanice. Szopka kościelna

Szosa też ma swój urok

Z powrotem zjechałem do Przełęczy Walimskiej. Tu pogoda już się poprawiła, ale jednocześnie też skoczyła temperatura - dotąd było max. 19 (15 na szczycie) - teraz szybko zrobiło się 30 i już do końca nie chciało być mniej (max 39...).
Z przełęczy w dół przez Glinno i Michałkową. Miało być do Zagórza ale znów skusiły mnie lasy. Wyjechałem z nich w Lutomii. No i jak to - być w Lutomii i nie zahaczyć o Świdnicę. Nie da się. Więc zahaczyłem. Potem przez Witoszów i Pogorzałę prosto do domu. I tak oto mamy rekord pojedynczej trasy. Dotąd najdłuższym śladem był ten z Ząbkowic przez Góry Sowie do Wałbrzycha - 74,46 km. A dziś 76,48. Dwa kiloski więcej. To się nazywa urlop...
Okolice Włodarza

Centralnie Wielka Sowa. Tam będę!

Podjazd na Wielką Sowę. Warto się obejrzeć...

Pusto, mokro. Jakieś samochody...

7days napęczniał, jakby go ktoś napompował.

Wielka Sowa na Wielkiej Sowie. Bardzo oryginalne.

Jeszcze słupek szlakowy i spadam

Widoczki na powrotnej też warte pstryka

I jeszcze raz

Pa, pa Sowo Wielka

Bojanice. Szopka kościelna

Szosa też ma swój urok

20150720_01
Poniedziałek, 20 lipca 2015 Kategoria podjazdy 100 do 500 metrów, kilometrów 30 do 40, 500-1000 k, wycieczki
| Km: | 36.58 | Km teren: | 13.00 | Czas: | 02:53 | km/h: | 12.69 |
| Pr. maks.: | 41.79 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 967kcal | Podjazdy: | 459m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Zaczynając nowy tydzień urlopu odwiedziłem Księżną Daisy. Trochę bałem się błota, ale niepotrzebnie. Nie było go zbyt dużo. Od Daisy już przed siebie - Mokrzeszów, Świebodzice, Książ.
20150719_01
Niedziela, 19 lipca 2015 Kategoria 1000-2000 k, kilometrów 30 do 40, podjazdy 500 do 1000 metrów, wycieczki
| Km: | 31.67 | Km teren: | 8.50 | Czas: | 02:28 | km/h: | 12.84 |
| Pr. maks.: | 40.10 | Temperatura: | °C | HRmax: | 165165 ( 91%) | HRavg | 124( 68%) |
| Kalorie: | 1592kcal | Podjazdy: | 640m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Miało być tylko po asfalcie, bo obawiałem się, że po wczorajszych deszczach będzie błoto. Ale w Strudze niebieski szlak tak kusił, tak się przymilał, że musiałem zmienić plany. I dobrze, bo błota nie było. Może tu nie padało?
Gdzieś tam w lesie, jak już zgubiłem szlak, trafiłem na jednej ze ścieżek fajne skałki. Nie wiem, czy zdjęcie dobrze to oddaje...
Temperatura bardzo fajna. Naprawdę sympatyczna traska.
Pierwsze widoczki z niebieskiego szlaku za Strugą

Skałki gdzieś w lasach nad Starymi Bogaczowicami

Trochę jak tapeta Windowsa

Złoto rośnie na polach

Gdzieś tam w lesie, jak już zgubiłem szlak, trafiłem na jednej ze ścieżek fajne skałki. Nie wiem, czy zdjęcie dobrze to oddaje...
Temperatura bardzo fajna. Naprawdę sympatyczna traska.
Pierwsze widoczki z niebieskiego szlaku za Strugą

Skałki gdzieś w lasach nad Starymi Bogaczowicami

Trochę jak tapeta Windowsa

Złoto rośnie na polach

20150718_01
Sobota, 18 lipca 2015 Kategoria 1000-2000 k, kilometrów 20 do 30, podjazdy 500 do 1000 metrów, wycieczki
| Km: | 28.99 | Km teren: | 10.50 | Czas: | 02:23 | km/h: | 12.16 |
| Pr. maks.: | 41.10 | Temperatura: | °C | HRmax: | 154154 ( 85%) | HRavg | 119( 65%) |
| Kalorie: | 1415kcal | Podjazdy: | 559m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po wczorajszym dzisiaj lajtowo. Trochę lasu, trochę asfaltu. Mało gór.
Ta przerwa w Świebodzicach to restart Endo...
Lubiechów

Lubiechów. Kiedyś był pomysł, żeby zrobić w tym starym magazynie restaurację. Ale jak widać chyba nic z tego

Czerwony dookoła Wałbrzycha. Odcinek między Lubiechowem a WSSE

Ta przerwa w Świebodzicach to restart Endo...
Lubiechów

Lubiechów. Kiedyś był pomysł, żeby zrobić w tym starym magazynie restaurację. Ale jak widać chyba nic z tego

Czerwony dookoła Wałbrzycha. Odcinek między Lubiechowem a WSSE

20150717_01
Piątek, 17 lipca 2015 Kategoria podjazdy 1000 do 1500 metrów, 3000-4000 k, kilometrów 50 do 60
| Km: | 53.20 | Km teren: | 15.50 | Czas: | 04:35 | km/h: | 11.61 |
| Pr. maks.: | 48.30 | Temperatura: | °C | HRmax: | 179179 ( 98%) | HRavg | 140( 77%) |
| Kalorie: | 3606kcal | Podjazdy: | 1338m | Sprzęt: Taki niebieski, góral ponoć | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Koniec pierwszego tygodnia urlopu świętować miałem na Wielkiej Sowie. Nawet ruszyłem w tamtym kierunku, ale już w okolicy Rusinowa zmieniłem plany.
Czerwonym dookoła Wałbrzycha wjechałem na przełęcz Szybką. Potem w stronę Przełęczy Koziej prowadzi fajna ścieżka. Na której dzisiaj złapałem zająca. Tak. Znów gleba. Znaki szczególna - zdarta skóra na podbródku. Jakbym dostał od kogoś. Muszę coś z tym zrobić, bo Edyta potnie mi opony...
Za to w okolicy Wołowca (przez który szlak rowerowy nie prowadzi) rzuciłem rower w krzaki i wspiąłem się na tę górkę. Dziś więc wypad tak naprawdę mieszany, rowerowo-pieszy. Dalej przełęcz pod Borową, zjazd do Doliny Rybnej, Rybnica Leśna, Unisław Śląski. I tutaj wyklarował się nowy cel wyjazdu - Lesista Wielka. Rowerem tutaj jeszcze nie dojechałem.
Podjazd z Unisławia jest dość nużący, ale technicznie łatwy. Żadnej gleby nie zaliczyłem. Na szczycie byłem już mocno głodny, a podczas wywrotki zgubiłem banana ratunkowego. Siedzę więc taki głodny a tu z krzaków wychodzi Leśny Dziadek. Dzień dobry! Dzień dobry! A dokąd to? A skąd to? Niech pan chwilę zaczeka.
Okazało się, że nie poszedł wcale po miecz. Miał w krzakach ukryty pojazd. Stuletni chyba samochód marki chybavolvo. W pojeździe tym bagażnik a w bagażniku skrzynkę z bananami! I dwa banany bezinteresownie mi podarował. Gdyby nie skórki pomyślałbym, że może dostałem udaru. A słońce mocno już dawało.
Życząc miłego dnia skierowałem się w stronę Dzikowca. Ale na szczyt już nie dotarłem. Trafiłem do Boguszowa, stamtąd opłotkami do domu.
Pierwszy raz z nowym amortyzatorem było zajefajnie. Ale te nowe hamulce, co mi przy okazji zamontował pierońsko ostro hamują. Stąd zresztą ta wywrotka, kiedy rower stanął mi dęba...
Pozdrowienia dla Leśnego Dziadka z Lesistej.
Krzyż pod Wołowcem. Najlepszy punkt widokowy na Wałbrzych jak sądzę (bo z zarośniętego Wołowca nic nie widać).

Jak widać - przełęcz pod Borową.

Mistrz z cienia...

Zapomniany kościół w Unisławiu Śląskim

Lesista Wielka i karawan Leśnego Dziadka

Czerwonym dookoła Wałbrzycha wjechałem na przełęcz Szybką. Potem w stronę Przełęczy Koziej prowadzi fajna ścieżka. Na której dzisiaj złapałem zająca. Tak. Znów gleba. Znaki szczególna - zdarta skóra na podbródku. Jakbym dostał od kogoś. Muszę coś z tym zrobić, bo Edyta potnie mi opony...
Za to w okolicy Wołowca (przez który szlak rowerowy nie prowadzi) rzuciłem rower w krzaki i wspiąłem się na tę górkę. Dziś więc wypad tak naprawdę mieszany, rowerowo-pieszy. Dalej przełęcz pod Borową, zjazd do Doliny Rybnej, Rybnica Leśna, Unisław Śląski. I tutaj wyklarował się nowy cel wyjazdu - Lesista Wielka. Rowerem tutaj jeszcze nie dojechałem.
Podjazd z Unisławia jest dość nużący, ale technicznie łatwy. Żadnej gleby nie zaliczyłem. Na szczycie byłem już mocno głodny, a podczas wywrotki zgubiłem banana ratunkowego. Siedzę więc taki głodny a tu z krzaków wychodzi Leśny Dziadek. Dzień dobry! Dzień dobry! A dokąd to? A skąd to? Niech pan chwilę zaczeka.
Okazało się, że nie poszedł wcale po miecz. Miał w krzakach ukryty pojazd. Stuletni chyba samochód marki chybavolvo. W pojeździe tym bagażnik a w bagażniku skrzynkę z bananami! I dwa banany bezinteresownie mi podarował. Gdyby nie skórki pomyślałbym, że może dostałem udaru. A słońce mocno już dawało.
Życząc miłego dnia skierowałem się w stronę Dzikowca. Ale na szczyt już nie dotarłem. Trafiłem do Boguszowa, stamtąd opłotkami do domu.
Pierwszy raz z nowym amortyzatorem było zajefajnie. Ale te nowe hamulce, co mi przy okazji zamontował pierońsko ostro hamują. Stąd zresztą ta wywrotka, kiedy rower stanął mi dęba...
Pozdrowienia dla Leśnego Dziadka z Lesistej.
Krzyż pod Wołowcem. Najlepszy punkt widokowy na Wałbrzych jak sądzę (bo z zarośniętego Wołowca nic nie widać).

Jak widać - przełęcz pod Borową.

Mistrz z cienia...

Zapomniany kościół w Unisławiu Śląskim

Lesista Wielka i karawan Leśnego Dziadka

20150716_01
Czwartek, 16 lipca 2015 Kategoria podjazdy 100 do 500 metrów, 1000-2000 k, kilometrów 20 do 30, wycieczki
| Km: | 24.23 | Km teren: | 7.00 | Czas: | 01:58 | km/h: | 12.32 |
| Pr. maks.: | 39.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | 168168 ( 92%) | HRavg | 119( 65%) |
| Kalorie: | 1179kcal | Podjazdy: | 340m | Sprzęt: Marysia | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Jak sądzę ostatni raz na rowerze Marysi. Dzisiaj odbieram swoją Cortinę po wymianie amortyzatora. A Marysia pójdzie do smarowania, bo te kilkadziesiąt kilometrów z ostatnich dni ujawniło liczne braki w tym zakresie (skrzyp skrzyp w supporcie, tylna przerzutka działająca jak na zwolnionym filmie itp.).
20150713_01
Poniedziałek, 13 lipca 2015 Kategoria kilometrów 10 do 20, 100-500 k, podjazdy 100 do 500 metrów, Miasto
| Km: | 11.50 | Km teren: | 0.50 | Czas: | 00:54 | km/h: | 12.78 |
| Pr. maks.: | 34.30 | Temperatura: | °C | HRmax: | 168168 ( 92%) | HRavg | 111( 61%) |
| Kalorie: | 475kcal | Podjazdy: | 168m | Sprzęt: Marysia | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Była koncertowa gleba. Na mokrej ścieżce w Parku Zdrojowym. Krwisty łokieć. Biodro we wszystkich kolorach tęczy. Trasa więc krótka...
20150711_01
Sobota, 11 lipca 2015 Kategoria 2000-3000 k, kilometrów 40 do 50, podjazdy 500 do 1000 metrów, wycieczki
| Km: | 47.68 | Km teren: | 7.50 | Czas: | 03:41 | km/h: | 12.94 |
| Pr. maks.: | 47.30 | Temperatura: | °C | HRmax: | 167167 ( 92%) | HRavg | 130( 71%) |
| Kalorie: | 2571kcal | Podjazdy: | 936m | Sprzęt: Marysia | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Mówię Wam zakochałem się. Góry Suche. Niby blisko a rowerem jakoś najdalej dojeżdżałem do Andrzejówki. A dzisiaj spróbowałem trochę dalej. I nie żałuję. Podobało mi się - to chyba widać po liczbie załączonych fotek. Potem zjechałem ze szlaku i zamiast dotrzeć do Głuszycy wyjechałem w Sokołowsku :-D. Jednego żałuję, że nie spróbowałem wjechania na Waligórę. Rowerem Marysi bez amorka jednak się trochę bałem.
Jak nic będę tu wracał częściej.
Andrzejówka o świcie

Duży wybór...

Polanka. Tu można wybrać ścieżkę na Waligórę, której nie wybralem

Takie trawersy dla mnie stworzone

Jeden z widoczków w których się zakochałem

Zdjęcie nie oddaje...

W tle Ruprechticky Spiczak. Kiedyś tam pojadę

Góry po horyzont

Cerkiew(ka) w Sokołowsku

Jak nic będę tu wracał częściej.
Andrzejówka o świcie

Duży wybór...

Polanka. Tu można wybrać ścieżkę na Waligórę, której nie wybralem

Takie trawersy dla mnie stworzone

Jeden z widoczków w których się zakochałem

Zdjęcie nie oddaje...

W tle Ruprechticky Spiczak. Kiedyś tam pojadę

Góry po horyzont

Cerkiew(ka) w Sokołowsku

20150710_02
Piątek, 10 lipca 2015 Kategoria kilometrów 0 do 10, podjazdy 0 do 100 metrów, 100-500 k, Praca
| Km: | 4.75 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:16 | km/h: | 17.81 |
| Pr. maks.: | 30.90 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 125kcal | Podjazdy: | 52m | Sprzęt: Ukraina Chic | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Powrót z pracy. Znów przez nowe śluzy na Armii Krajowej
20150710_01
Piątek, 10 lipca 2015 Kategoria kilometrów 0 do 10, podjazdy 0 do 100 metrów, 100-500 k, Praca
| Km: | 5.11 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:20 | km/h: | 15.33 |
| Pr. maks.: | 34.40 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | 134kcal | Podjazdy: | 62m | Sprzęt: Ukraina Chic | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Do pracy





